AKTUALNOŚCI

ZOBACZ TAKŻE:
|
2012-05-19 13:01:35 Kobayashi: Będziemy w stanie walczyć o punktyKamui Koabashi ma dobre wspomnienia z Monako i liczy na powtórkę w tym roku. Jak twierdzi – Sauber będzie w stanie walczyć o punkty. |
|
2012-05-19 12:57:51 Perez: Chcę pokazać na co mnie stać w Monte CarloSergio Perez po tym jak w ubiegłym roku nie mógł wystąpić w wyścigu o GP Monako liczy, że teraz będzie miał okazję pokazać na co go stać. |
|
2012-05-19 12:51:39 Schumacher: Powinniśmy dość dobrze wypaść w MonakoMichael Schumacher liczy na udany wyścig o GP Monako. Zauważa też pewną ironię związaną z tym torem… |
|
2012-05-19 12:46:58 Rosberg: To może być jeden z najciekawszych wyścigówNico Rosberg przyznał, że nie może już doczekać się swojego domowego grand prix i liczy na wiele emocji i bardzo dobry wynik. |
Wygrani i przegrani GP Singapuru
Dodane: 2011-09-28 18:28:44
Kto odpadł z wyścigu o tytuł, a kto zachował szansę? Oto nasze typy największych wygranych i przegranych GP Singapuru.
Wygrani:
Sebastian Vettel (P1)
Kolejny bezbłędny weekend kierowcy, któremu do mistrzostwa świata zabrakło w Singapurze 1 punktu. Choć matematyczne szanse na tytuł wciąż zachował jeszcze Jenson Button, trudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym tak jak dotąd jeżdżący Vettel nie zostanie najmłodszym dwukrotnym mistrzem świata w historii F1 już za półtora tygodnia na Suzuce. Na torze Marina Bay Vettel już po zaledwie kilku okrążeniach miał ok. 8 sekund przewagi nad resztą stawki, co pokazuje, że jechał o sekundę na okrążeniu szybciej niż kierowcy za jego plecami. Miał Vettel też trochę szczęścia z samochodem bezpieczeństwa: dublowani kierowcy między nim a drugim Jensonem Buttonem, sprawili, że Niemiec nie musiał ani przez chwilę obawiać się o swoją pozycję przy restarcie. Można jednak przypuszczać, że i bez ich pomocy nie straciłby zwycięstwa – był w Singapurze po prostu nietykalny.
Jenson Button (P2)
To już kolejny wyścig w tym sezonie, w którym Jenson Button udowadnia, że „agresywniej” wcale nie oznacza „lepiej”. Button był już w kwalifikacjach szybszy od Lewisa Hamiltona (w czym pomogły mu problemy Lewisa z tankowaniem), a w wyścigu tylko potwierdził świetną formę. Kiedy Hamilton pakował się w kolejne kłopoty, Button pewnie zmierzał do mety po następne podium (8 w sezonie a 4 z rzędu). Anglik był w Singapurze jedynym kierowcą, który stanął na drodze Vettela do 2. tytułu mistrza świata i pozostaje ostatnim, który może (choć już tylko bardzo, bardzo teoretycznie) Vettela powstrzymać. Hamiltonowi nie pozostaje nic innego, jak przyznać, że Button jest w tym roku kierowcą, który wykonuje lepszą robotę w McLarenie, a sam mistrz świata z 2009 r. ma bardzo realną szansę zostać pierwszym kierowcą, który partnerując Lewisowi Hamiltonowi, zdobył od niego więcej punktów w klasyfikacji generalnej (na 5 wyścigów przed końcem sezonu Button wyprzedza Hamiltona o 17 punktów).
Fernando Alonso (P4)
Ferrari miało nadzieję na dobry wynik dzięki rzekomo lepszemu obchodzeniu się z oponami. W kwalifikacjach Alonso wspiął się na wyżyny swoich możliwości, ale starczyło to jedynie na 5. miejsce na starcie – choć o całą sekundę szybciej od partnera z zespołu. Po zgaśnięciu świateł, Alonso tradycyjnie awansował (tym razem o dwie pozycje), później jednak okazało się, że problemy z oponami jak były, tak i są, a Hiszpan nie był w stanie obronić się przed atakującym go Markiem Webberem (Lewis Hamilton mógłby wyciągnąć wnioski z ostatnich pojedynków tych dwóch kierowców odnośnie do tego, jak należy walczyć na torze). Choć Alonso stracił w Singapurze nawet matematyczną tylko szansę na tytuł, a ponadto po raz pierwszy w historii wyścigu na torze Marina Bay nie stanął na podium, to jeśli weźmiemy pod uwagę bardzo rozczarowujące tempo wyścigowe Ferrari, 4. pozycja (przed jednym mclarenem, nawet jeśli znalezienie się przed nim było raczej prezentem niż zasługą Ferrari) stanowiła maksimum możliwości zespołu z Maranello.
Force India (di Resta – P6, Sutil – P8)
Paul di Resta i Adrian Sutil pojechali bezbłędnie i spokojnie, dzięki czemu zdobyli w Singapurze więcej punktów (12) niż w jakimkolwiek innym wcześniejszym wyścigu. Polecenie zespołowe wydane Adrianowi Sutilowi, by przepuścił szybszego di Restę nie wywołało właściwie żadnych kontrowersji (można jedynie spekulować, jaki odzew miałoby podobne działanie w wykonaniu Red Bulla albo Ferrari), za to umożliwiło zmaksymalizowanie osiągniętych wyników.
Heikki Kovalainen (P16)
Po raz pierwszy od rozpoczęcia ścigania w F1 Lotusowi udało się pokonać w wyścigu kierowcę ugruntowanej ekipy (który ukończył wyścig). Po przygodach z płonącymi hamulcami w piątek, Kovalainen zajął w niedzielę 16. pozycję – samo miejsce może nie było wyjątkowo imponujące, ale już fakt, że rozdzielił na mecie dwóch kierowców „bogatszego” Lotusa (Renault) – owszem.
Sergio Pérez (P10)
Zdobycie punktu przy starcie z 11. pola na najbardziej wymagającym torze w kalendarzu to bardzo dobry wynik tegorocznego debiutanta, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę to, że został uderzony przez Michaela Schumachera, co zmusiło jego zespół do diametralnej zmiany zaplanowanej wcześniej strategii i doprowadziło do długiego ostatniego stintu na zużytych już oponach bez możliwości obrony przed Felipe Massą.
Przegrani:
Felipe Massa (P9)
Pech zdaje się nie opuszczać Massy w tym roku. I coraz częściej przybiera postać Lewisa Hamiltona. Para miała ze sobą na pieńku już w Monako, później Hamilton podpadł Brazylijczykowi w kwalifikacjach do GP Singapuru, kiedy, parafrazując słowa Massy „nie wiadomo, co próbował zrobić” (wciskając się przed kierowcę Ferrari). W wyścigu nie doszło do zawieszenia broni i przy jednej z prób ataku Hamilton zniszczył Massie oponę. Zmuszony do przebijania się do przodu wicemistrz świata z 2008 r. właściwie zniknął, niczym się nie wyróżniając i ratując w ostatniej chwili 2 małe punkciki dla swojego zespołu.
Po wyścigu wściekły Massa przerwał wywiad Hamiltonowi, okazując swoje niezadowolenie z postawy Anglika, później próbował bez skutku porozmawiać z Hamiltonem w padoku (jeśli wierzyć doniesieniom, Anglik odmówił rozmowy z Brazylijczykiem), a następnie wyładował swoją złość przed kamerami, zarzucając Hamiltonowi „nieużywanie mózgu”.
Trzy lata minęły od zwycięskiego dla Hamiltona i przegranego dla Massy 2008 r., a niechęć kierowcy Ferrari do Hamiltona zdaje się nie słabnąć, co wyjątkowo dobrze można było zobaczyć w Singapurze – na torze, na którym Massa (swoim zdaniem) utracił szansę na tytuł w 2008 r. i który nigdy nie sprzyjał Brazylijczykowi.
Michael Schumacher (nie ukończył – wypadek)
Trzeci dobry wyścig z rzędu to najwyraźniej za dużo jak dla Schumachera, który znów popełnił błąd, jaki nie powinien przytrafić się 7-krotnemu mistrzowi świata. Próbując zaatakować Péreza, Schumacher źle ocenił punkt hamowania saubera i wjechał w jego tył, powtarzając prawie lot Marka Webbera z Walencji 2010 (minus salto w powietrzu). Schumacher nazwał wypadek nieporozumieniem, Pérez uznał go za przejaw zbytniego optymizmu Niemca. Jakikolwiek nie byłby powód kraksy, Schumacher zakończył wyścig w mało chwalebny sposób, co oznacza, że Singapur jest jednym z nielicznych torów, na których utytułowany kierowca nie zdobył w swojej karierze ani jednego punktu (rok temu był 13.).
Renault (Senna – P15, Pietrow – P17)
Poprawki przywiezione na Grand Prix nie zadziałały jak oczekiwano i Renault musiało z nich zrezygnować. Zespół od razu wiedział, że nie ma większych szans w Singapurze, ale przegranie z Lotusem Heikkiego Kovalainena raczej chyba nie było brane pod uwagę. Jakby mało było nieszczęść na torze, zespół sam wpakował się w kolejne kłopoty, informując błędnie Brunona Sennę o jego pozycji wyścigowej, za co musiał zapłacić karę 7500 euro.
Trudny przypadek:
Lewis Hamilton (P5)
Z jednej strony można Lewisa Hamiltona zaliczyć do zdecydowanych wygranych – miał problemy w kwalifikacjach (z tankowaniem), miał problemy w wyścigu, a po odbyciu kary przejazdu przez boksy znalazł się na końcu stawki. Szybką jazdą przedarł się jednak do punktowanej pierwszej dziesiątki i zajął bardzo dobre (jak na okoliczności) 5. miejsce (spadek o jedynie 1 miejsce w porównaniu z pozycją startową).
Z drugiej jednak strony Lewis znów wzbudził kontrowersje – po wyścigu nie dał się co prawda sprowokować Massie (nie chciał z nim jednak też porozmawiać o incydencie – patrz wyżej), jednak w czasie Grand Prix po raz kolejny popisał się zbytnią niecierpliwością i brakiem wyczucia, psując wyścig nie tylko swój, ale i Massy. Lewis Hamilton jest uwielbiany przez swoich fanów za prezentowaną na torze agresję, szkoda tylko, że ta nie zawsze idzie w jego wypadku w parze z rozsądkiem i cierpliwością (inni kierowcy, jak choćby Mark Webber, Sebastian Vettel czy Fernando Alonso, udowadniają, że można połączyć te dwie cechy). Christian Horner dostrzega w poczynaniach Hamiltona oznaki frustracji, Massa domaga się surowych kar dla Anglika, ojciec Hamiltona krytykuje managera syna, a kibice tracą powoli rachubę w błędach mistrza świata z 2008 r. I pomyśleć, że jeszcze rok temu szef McLarena, Martin Whitmarsh grzmiał, nadając Sebastianowi Vettelowi przydomek „crashkid”.
Zgadzacie się z naszymi typami? Macie swoje? Zachęcamy do komentowania.
NASTĘPNY WYŚCIG
TERMINARZ
| Trening 1 | Pt. 11.05 10:00 | wynik |
| Trening 2 | Pt. 11.05 14:00 | wynik |
| Trening 3 | Sb. 12.05 11:00 | wynik |
| Kwalifikacje | Sb. 12.05 14:00 | wynik |
| Wyścig | Nd. 13.05 14:00 | wynik |
TABELA PUNKTOWA KIEROWCÓW
| Fernando Alonso | Ferrari | 61 |
| Sebastian Vettel | Red Bull Racing | 61 |
| Lewis Hamilton | McLaren | 53 |
| Kimi Raikkonen | Lotus | 49 |
| Mark Webber | Red Bull Racing | 48 |
| Jenson Button | McLaren | 45 |
| Nico Rosberg | Mercedes | 41 |
| Romain Grosjean | Lotus | 35 |
| Pastor Maldonado | Williams | 29 |
| Sergio Perez | Sauber | 22 |
TABELA PUNKTOWA ZESPOŁÓW
| Red Bull Racing | 109 |
| McLaren | 98 |
| Lotus | 84 |
| Ferrari | 63 |
| Mercedes | 43 |
| Williams | 43 |
| Sauber | 41 |
| Force India | 18 |
| Toro Rosso | 6 |
| Marussia | 0 |


